X


 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

lek.
Choć jasne drewno z czasem ładnie ściemniało, to nie misterna konstrukcja przy-
kuła uwagę Ryana, lecz pulsująca żyłka na smukłej szyi Nicole. Przyjęła bardzo kuszącą
postawę. Dałby głowę, że bezwiednie.
Z całą pewnością nie należała do osób świadomie wykorzystujących walory osobi-
ste, by rozbudzić żądze w płci przeciwnej. Sam nie mógł uwierzyć, że zaczyna tracić
głowę na widok kawałka damskiego ciała.
Nicole zwróciła wzrok w stronę domu stojącego na szczycie wzgórza z rozległymi,
zielonymi trawnikami na dwóch poziomach.
- Posiadłość jest ogrodzona od strony wody i przystani - poinformował Ryan. -
Dziecko może się bezpiecznie bawić na podwórku.
- Grzeczne tak, ale mały poszukiwacz przygód zawsze znajdzie okrężną drogę na
zewnątrz.
L R
T
- Czy przemawia przez ciebie własne doświadczenie? Ja należałem do ciekawskich
brzdąców. A ty?
Nicole przypuszczalnie nie zdawała sobie sprawy, jak na niego działała, kiedy tak
zerkała z ukosa spod długich, gęstych rzęs.
- Też wielokrotnie zasłużyłam na burę. Pózniej Beth ratowała mnie z kłopotów.
- Co takiego robiłaś?
- Nic strasznego. Trochę psociłam, żeby zwrócić na siebie uwagę rodziców.
- Nie podejrzewam cię o jakieś poważne przewinienia. Postępowałem tak samo.
Nicole przez chwilę patrzyła na niego w milczeniu. Potem wzięła głęboki oddech.
- Ile miałeś lat, kiedy twoi rodzice się rozstali?
- Dziesięć. Wystarczająco dużo, żeby rozumieć, co się dzieje.
- Jeżeli było im razem zle, to może podjęli słuszną decyzję?
- O wykorzystywaniu własnego syna jako broni w walce pomiędzy dorosłymi?
Zdziwiło go, że wypowiedział to zdanie. Zwykle nie narzekał. Uważał, że nie war-
to rozdrapywać starych ran.
- To lepsze niż zostać zapomnianą. - Po tych słowach pochyliła głowę, jakby ich
żałowała.
Ryan od czasu przyjęcia w ogrodzie w Zwięto Pracy zbierał wiadomości o rodzinie
Nicole. Wiedział, że rodzinne skandale często zajmowały całe szpalty na łamach plotkar-
skich gazet.
- Ciebie nie sposób zapomnieć, Nicole.
Skąd mu coś takiego przyszło do głowy? Przysiągł sobie, że od tej pory będzie sta-
ranniej ważył słowa. Nicole zrobiła wielkie oczy i spłonęła rumieńcem. Kusiło go, żeby
ją pocałować. Lecz gdy podszedł o krok bliżej, odwróciła wzrok ku domowi.
- Ten styl przypomina mi budownictwo z dzielnicy francuskiej w Nowym Orle-
anie. Uwielbiam barierki z kutego żelaza i arkady.
Ryan chciał poznać jej historię. Choć osobiste zainteresowanie groziło zaangażo-
waniem emocjonalnym, nie powstrzymał ciekawości:
- Czy rodzice cię zaniedbywali?
L R
T
- Nie, ale mama wierzyła w skuteczność surowego wychowania, a ja potrzebowa-
łam czułości - westchnęła. - Powiedz mi coś więcej o tym domu - poprosiła.
Ryan pozwolił jej zmienić temat. Ostatnie wyznanie przypomniało mu, jak wysia-
dywał godzinami na schodach, na próżno wypatrując ojca.
- Ma trzysta sześćdziesiąt metrów kwadratowych, pięć sypialni, sześć łazienek i
mieszkanie dla niani nad garażami.
- Zamierzasz zatrudnić niańkę?
- To wcale nie gorsze rozwiązanie od żłobka.
- Tylko że żłobek dla pracowników Hightower Aviation jest na drugim końcu ko-
rytarza naszego budynku. Mogłabym obserwować córeczkę lub synka zza biurka i od-
wiedzać w czasie przerwy na lunch.
- A ja, pracując w domu, mieszkałbym pod tym samym dachem.
Planował inaczej, ale w tym momencie uznał takie rozwiązanie za sensowne. Gdy-
by przeznaczył jeden z pokoi na pracownię, uczestniczyłby w życiu dziecka codziennie,
jak jego ojciec, zanim matka zamieniła dom w pole bitwy. Wtedy przestał go odwiedzać.
Odpędził smutne wspomnienia.
- Znam projektanta. To świetny fachowiec. W pobliżu znajduje się pływalnia, korty
tenisowe i sala gimnastyczna w miejscowym klubie.
Nicole skinęła głową.
- Dobrze, że na terenie posiadłości nie ma basenu.
Ryan skończył rozpakowywać prowiant i papierowe talerzyki i zachęcił, żeby się
częstowała. Nie musiał jej namawiać. Ledwie mieszanina smakowitych aromatów wy-
pełniła powietrze, nałożyła sobie na talerzyk porcję ciasta z brzoskwiniami. Ryan nie
powstrzymał uśmiechu. Dziewczyna w jego typie - zaczęła od deseru.
Nie, żadna nie spełniłaby jego wymagań na dłuższą metę. Wystarczały mu przy-
godne znajome, które zabierał do łóżka albo na oficjalne imprezy, na które zapraszano go
z osobą towarzyszącą. Wolał skupić uwagę na tym głodzie, który mógł bezpiecznie za-
spokoić. Pieczony kurczak miał apetycznie chrupiącą skórkę i miękkie mięso - prawie
jak u babci, choć nie wytrzymywał porównania.
Nicole podniosła wzrok znad talerzyka.
L R
T
- Na jakiej podstawie sądzisz, że po złych doświadczeniach z dzieciństwa zosta-
niesz dobrym ojcem?
- Nigdy nie nazwałem swojego dzieciństwa nieszczęśliwym. Małżeństwo moich
rodziców zakończyło się rozwodem, jak pięćdziesiąt kilka procent innych. To wszystko.
Za to dziadkowie od strony mamy i ojciec, kiedy nas odwiedzał, stanowili dla mnie
wzorcowy przykład.
Kiedy matka zostawała sama, często podrzucała go swoim rodzicom, ale wspomi-
nał te dni jako najpiękniejsze w dzieciństwie. Postanowił opowiedzieć o nich Nicole, że-
by rozproszyć jej wątpliwości:
- Dziadek zabierał mnie nad wodę. Babcia wierzyła, że pech prześladuje tylko leni.
Dlatego nauczyła mnie gotować i sprzątać po sobie. Twoi rodzice wprawdzie pozostali w
związku małżeńskim, ale czy rzeczywiście lepiej przygotowali cię do pełnienia obo-
wiązków rodzicielskich?
- Nie chodzi o mnie, tylko o Beth. Będzie wspaniałą mamą, a Patrick cudownym
tatą. Jest cierpliwy, miły i utalentowany. Nigdy nie podnosi głosu. Potrafi zagrać na każ-
dym instrumencie. Uczy muzyki na uniwersytecie w Tennessee. Ma sympatyczną, ser-
deczną i hojną rodzinę. Każdego lata organizują zjazdy rodzinne i spędzają razem
wszystkie święta. Jego przeuroczy rodzice zostaną najlepszymi dziadkami, jakich można
sobie wymarzyć - przekonywała żarliwie Nicole.
Rumieniec na policzkach, kiedy wychwalała pod niebiosa chciwego łajdaka, zde-
nerwował Ryana. Gdyby żona Patricka nie interweniowała, przyjąłby oferowaną zapłatę
za zrzeczenie się praw rodzicielskich. Ryan nie wykluczał, że nadal chętnie by ją za-
garnął.
- Z twojej wypowiedzi wynika, że powinien poślubić ciebie zamiast siostry - pod-
sumował ze złością. - Czy coś cię łączy ze szwagrem?
Nicole pobladła, zamarła w bezruchu.
- Głupie pytanie! - prychnęła, gdy odzyskała mowę. - Oczywiście, że nie.
- Jest około piętnastu lat starszy od ciebie. Wykłada na uczelni, którą ukończyłaś.
Czy cię uczył? Zakochałaś się w swoim profesorze?
L R
T
Nicole zasłoniła twarz filiżanką z mrożoną herbatą, ale czerwone policzki powie-
działy mu, że zgadł. Nie wiedzieć czemu, zawrzał takim gniewem, że gdyby dopadł pro-
fesora Ryana, stłukłby go na kwaśne jabłko.
- Dlaczego poślubił twoją siostrę? - drążył dalej uparcie.
- Nie twoja sprawa!
- Jak najbardziej, jeżeli ma zwyczaj uwodzenia studentek.
- Patrick nigdy nie zdradził Beth. Odkąd ją poznał, nie spojrzał na żadną inną - od-
burknęła z urażoną miną. - Lepiej skończmy jeść, skoro zaplanowałeś zwiedzanie posia-
dłości.
- Najpierw odpowiedz na moje pytania. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • themoon.htw.pl
  •  
     

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.