[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Gdzie jest Filip?  powtórzył, przeszywając nienawistnym wzrokiem swojego prześladowcę.
Xi uniósł brwi.
 Gdzie on jest?  zachichotał złośliwie.  Zaginiony na morzu! Jak tylu moich
przyjaciół.  Nagle rozepchnął strażników i tanecznym krokiem podbiegł do schodów. 
Zwiążcie ich i na basen  rzucił na odchodnym.  Muszę pożegnać naszych dostojnych gości.
Madame Fang skinęła na swoich ludzi. Strażnicy wyjęli zza pasów kajdany i skuli
strażników historii jednego po drugim, zaciskając im na nadgarstkach metalowe obręcze.
16
Taniec na linie
Tutejsza gościnność jest oburzająca  oznajmił Nathan, ignorując ból, kiedy strażnicy
pchnęli ich na schody.  Wystosuję oficjalną skargę!
Podczas gdy schodzili piętro po piętrze, Jake starał się uspokoić oddech.
 Nic wam nie jest?  spytał Yoyo i Nathana, których twarze wciąż były czerwone, a oczy
nabiegłe krwią.
 Myślę, że jad ośmiornicy może być najmniejszym z naszych problemów 
odpowiedziała posępnie Yoyo.
Przeprowadziwszy jeńców przez mostek, strażnicy powiedli ich wokół dziedzińca. Po
niedługim czasie dotarli do żelaznej bramy ozdobionej wizerunkiem meduzy, przez którą przeszli
na kolejny dziedziniec. Była tam sadzawka  większa niż te, które widzieli, i pozbawiona
roślinności. Przypuszczalnie był to basen, o którym wspomniał Xi Xiang.
Wokół sadzawki stała kolekcja niezwykłych posągów  chińscy żołnierze z kamienia,
w szyszakach i napierśnikach, zastygli w bezruchu, wpatrzeni w dal, jakby strzegli basenu przed
mającym nadciągnąć wrogiem. Każdy dzierżył inną broń: włócznię, obosieczny miecz jian, sierp,
puginał, topór, oszczep, kuszę i wiele innych.
Jake spojrzał na wodę. Sadzawka była głęboka i, tak jak w pozostałych, roiło się w niej od
węgorzy  widział, jak ciemne ciała kłębią się w mętnej toni  ale te miały grubość ludzkiej szyi
i prawie dwa metry długości. Poruszały się powoli, krążąc niestrudzenie wokół swojego
kamiennego więzienia. Miały brązowe grzbiety, żółte brzuchy i parę maleńkich płetw 
szczątkową pozostałość po praprzodkach. W spłaszczonych głowach tkwiły małe oczka. Na dnie
sadzawki Jake wypatrzył jakieś jaśniejsze kształty. Upłynęła dłuższa chwila, nim uświadomił
sobie ze zgrozą, że patrzy na kości.
Z wesołym klaśnięciem w dłonie Xi Xiang pojawił się w bramie z madame Fang u boku.
Za parą szli dwaj żołnierze, dzwigający drewniany tron, oraz grupa niosąca mały stół, kilka
skrzynek i inne akcesoria. Orszak zamykali strażnicy eskortujący piątego jeńca: młodzieńca
w błękitnej tunice, którego czterej agenci śledzili od wytwórni papieru. Jego buńczuczna postawa
wyparowała bez śladu. Chłopiec miał podbite oko, a jego poszarpane ubranie było poplamione
krwią.
Xi zakrył swoje przebranie służącego peleryną ozdobioną klejnotami i tak długą, że
ciągnęła się za nim po ziemi. Na głowie miał koronę, również zdobioną klejnotami, którą założył
na bakier niczym jakiś obłąkany król.
 Electrophorus electricus  pisnął afektowanie, wyciągając bezwładną dłoń w stronę
sadzawki.  Węgorz elektryczny. Czy któreś z was miało już przyjemność poznać to niezwykłe
stworzenie? Jakże skuteczny z niego zabójca, razi ofiary sześcioma setkami woltów! Potrafi
obezwładnić aligatora.  Odwrócił się do Jake a, z drwiącym grymasem na twarzy.  Wyobrazcie
sobie, co może zrobić dziecku&
Jake zmierzył go nienawistnym spojrzeniem, ale Xi to zignorował. Strzelił palcami, a na
ten sygnał dwaj strażnicy zabrali się do pracy. Otworzyli dużą skrzynkę, by wyjąć z niej zwój
grubej liny. Przerzuciwszy linę ponad sadzawką, umocowali oba końce i mocno naprężyli.
 Po całym dniu mozolnego planowania zagłady ludzkości należy mi się chyba odrobina
relaksu przy lekkiej rozrywce  westchnął Xi Xiang.  A linoskoczkowie są tacy zabawni!
Klasnął w dłonie i żołnierze pośpiesznie ustawili tron, a przed nim stół, na którym złożyli
skrzynki. Xi ściągnął usta, zgarnął pelerynę na jedną stronę i usiadł.
 On może iść pierwszy  zarządził, wskazując na młodzieńca w błękitnej tunice. 
Nauczcie go, że następnym razem powinien być uważniejszy. Jeśli oczywiście będzie następny
raz, bo moje słodkie maleństwa są& głodne!  Wsunął kciuk do ust i ssąc go, wytrzeszczył oczy
na strażników.
Strażnicy pochwycili młodzieńca i pchnęli w stronę liny. Madame Fang uniosła klingę
w gotowości na wypadek, gdyby ofiara spróbowała uciec. Chłopiec odwrócił się i zaczął błagać
o litość.
Xi wyjął kciuk z ust, aby oznajmić:
 Jeśli przejdzie na drugą stronę, może odejść wolno.
Rozdygotany młodzieniec spojrzał na węgorze gromadzące się u jego stóp. Ryby zderzały
się ze sobą, reagując strachem na zgromadzonych ponad nimi ludzi. Wodę raz po raz rozświetlały
błyski wyładowań. Chłopiec postawił stopę na linie i nacisnął, sprawdzając naprężenie.
 Czekaj!  Xi skoczył na równe nogi.
Młodzieniec odwrócił się w nadziei na ułaskawienie.
 To zbyt łatwe. Przewiążcie mu tym oczy.
Zdjął szarfę, którą był przepasany, i wręczył ją madame Fang, która zawiązała ją na
oczach chłopca.
 Najmocniej, jak się da. Nie chcemy, żeby podglądał!  zaśpiewał Xi.
Kiedy znów usiadł na tronie, Jake przyjrzał się wisiorkowi na jego piersi. Był to walec
z błękitnego kryształu, długości mniej więcej palca wskazującego, pokryty zawiłymi
inskrypcjami. W nagłym przebłysku Jake uświadomił sobie, co to jest.
 Lazurytowy Wąż  szepnął Topaz do ucha.
Topaz spojrzała i jej oczy rozszerzyły się.
Przerażony młodzieniec wstąpił na linę i ruszył chwiejnie przez sadzawkę.
 Znośnie& znośnie  komentował Xi, ssąc kciuk w podnieceniu.
Młodzieniec uznał, że może go uratować prędkość. Przyśpieszył nagle, ale przy kolejnym
kroku stracił równowagę i z okrzykiem paniki runął do wody, burząc ciemną gładz sadzawki. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • themoon.htw.pl
  •