[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- A ty nawet nie chcesz o tym myśleć - zauważył. W ciemnym pokoju nie
było widać błysku jej oczu, ale gwałtowny gest uświadomił Perowi, że
posunął się za daleko.
- Dosyć pogaduszek. Czy nie obiecałem ci jakiś sportów w domu? - Ton
jego głosu stał się prowokacyjny. - Boks?
- Boks? - W szepcie Eryki dało się wyczuć nerwowość.
Per postawił ją na nogi i objął ramionami jej talię. Eryka spoglądała w
jego oczy i czuła, że krew w niej zaczyna wrzeć.
- Cóż - zaczęła z wahaniem - myślę, że Freya byłaby nieco
zdenerwowana, gdyby zobaczyła, jak się bijemy. Nie chciałabym, żeby
mnie pogryzła.
Per zaśmiał się.
- Nie jest pewne, kogo by zaatakowała. Dlatego zamknąłem ją w kuchni.
Istotnie Freyi nie było w pobliżu. Eryka przypomniał sobie, że widziała
ją niedawno, ale teraz w pokoju zostały tylko koty, które drzemały przy
kominku.
Eryka oddychała głośno, żeby się uspokoić, ale nie pomagało to wiele.
Cały czas, kiedy ją obejmował, czuła jak bardzo pasują do siebie. Jej ramię
wsuwało się akurat pod jego rękę i mógł ją swobodnie obejmować.
Podniecenie, które odczuwała po kąpieli, wzrosło wielokrotnie.
- W ten sposób nie zaczyna się walki - zamruczała. Nie mogła złapać
oddechu.
"Zciska mnie za mocno - pomyślała. - To nie fair".
- Czegokolwiek zażądasz, Eryko. Przełknęła głośno.
RS
67
Co teraz? W co teraz grają?
- W porządku. Przed walką rozchodzimy się do swoich rogów. Tak to się
robi, co?
- Myślałem, że chodzi o boks.
- W Kalifornii robi się to w taki sposób - upierała się Eryka.
- Och. Niech będzie. Walczymy według zasad, jakie obowiązują w
Kalifornii.
- Wspaniale. Ty idziesz do tamtego kąta, a ja wracam do poduszek.
Kiedy powiem "już", spotkamy się w środku.
Per rozejrzał się z mądrą miną i pocałował ją w usta.
- Zgoda. - Obrócił się i poszedł na swoje miejsce.
- Wygrałam! - Usłyszał nagle nad uchem. Poczuł jej ciężar na plecach. Z
ramionami zaciśniętymi wokół jego szyi wymachiwała radośnie nogami.
- Jesteś zadowolona z siebie? - spytał sucho.
- Owszem. W końcu to ja wygrałam.
- Jeszcze nie skończyliśmy. Kolejna runda według tutejszych reguł.
Eryka rozluzniła uścisk.
- To znaczy?
- To znaczy bez reguł. - Wykonał gwałtowny ruch i nagle znalezli się
oboje na podłodze, twarzą w twarz.
- O co chodzi? - zapytała rozbawiona. - Nie chcesz uznać, że wygrałam.
Usiadła mu na piersiach.
- Wygrałam, nie zaprzeczaj.
Na ustach mężczyzny zagrał niebezpieczny uśmiech.
- Per! - Eryka wydała okrzyk przerażenia, kiedy nagle znalazła się w
powietrzu, a potem wylądowała na plecach.
Teraz on był górą i spoglądał na nią z dumą.
- Dosyć! Dosyć! - jęczała przerażona. - Mogłeś mnie skrzywdzić!
- Nie sądzę. Możesz mi zaufać. Za nic bym cię nie skrzywdził. - Zaczął
delikatnie całować jej szyję. Sztywna broda łaskotała ją mile. Zaczęła drżeć
i usłyszała, jak Per oddycha coraz szybciej.
- Per. - Jej śmiech był drżący. - Poddaję się.
- To dobrze - mruknął. Odpiął kolejny guzik koszuli i powoli całował
zagłębienie między jej piersiami. Gdziekolwiek przyłożył usta, Eryka
płonęła. Czuła, jak bardzo go pragnie.
- Per - prosiła. - Naprawdę powinniśmy skończyć.
RS
68
Mówiąc to wsuwała ręce pod jego koszulę i pieściła wspaniałą skórę.
- Wybacz, teraz nie jestem w stanie tego przerwać.
- Nie? - Zorientowała się, że jej pytanie zabrzmiało jak prośba, a ciało
zaczęło poruszać się w rytm ciała mężczyzny, domagając się więcej i więcej
pieszczot. Poczuła, że koszulę ma już do końca rozpiętą.
Westchnęła cicho, kiedy Per zaczął całować jej piersi. Pieścił językiem
jeden sutek, aż stał się mały i sztywny. Podniósł głowę i spojrzał na nią
poważnie.
- Stara tradycja Wikingów nie pozwala mi przerwać.
- Co?
- Skandynawowie wierzą, że kto pokona wroga, ma prawo do jego żony.
- Och! - Czuła, że w jej odpowiedziach jest bardzo niewiele
[ Pobierz całość w formacie PDF ]