X


 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

pospolity. Należało tu w przyszłości podjąć stałe i cierpliwe zasadzki. Dziś to tylko próba.
12  Gorąca wieś...
177
Czekanie nie było przyjemne. Komary cięły jak smoki, a siatek ochronnych nie zabraliśmy.
Mimo to przyjemnie było patrzeć na piękny krajobraz dokoła. Staliśmy o kilkanaście kroków
od zatoki i mieliśmy otwarty widok na jej brzegi. Cicha, mulista woda tworzyła, widać,
dodatkowe zródła ciepła i wilgoci, bo buj-ność roślin była tu fantastyczna.
Powiał przedwieczorny wietrzyk i nagle przyniósł nam obrzydliwy zapach gnijącego mięsa.
Niedaleko naszego stanowiska wyrastała z wody okazała roślina arum. Wśród liści długich na
metr wznosiła się łodyga z potężnym kwiatem. Była to mięsista pochwa śnieżnej białości, a
w jej środku tkwił szkarłatny słupek. Małe muszki służyły do zapładniania olbrzymiego
kwiatu i dla nich to arum wytwarzał ową gnilną woń, ażeby je zwabić do siebie. Szata 
majestatyczna, smród  piekielny.
Nagle Velomody nadstawiła ucha i dała mi znak ręką. W pobliżu, pod krzakiem, rozlegał się
stłumiony pisk. Ptasi czy owadzi, nie wiedziałem dokładnie.
 Zaczekaj!  zawołała dziewczyna, chwyciła leżący na ziemi kijek, doskoczyła do krzaka
i żwawo grzebała pod nim w trawie.
Znalazła, czego szukała. Podniosła na patyku coś długiego i cienkiego, co ruszało się jak
niemrawy wąż. Lecz okazało się, że to nie wąż. Oczom ledwo wierzyłem: dżdżownica, długa
na metr, gruba jak palec. Do tego dżdżownica wydająca piskliwe tony.
 Napotykamy dziś same dziwadła i olbrzymy!  zaśmiałem się do Yelomody chowając
niezwykłą zdobycz do puszki.
37. Niezwykłe spotkanie
O,
 d strony wody usłyszeliśmy słaby, miarowy plusk: ktoś wiosłował. Podpływał na czółnie do
miejsca, w którym ścieżka kończyła się nad zatoką. Najpierw słyszeliśmy, jak ludzie dobijali do
przystani i wyskakiwali na ląd; a potem ujrzeliśmy ich. Czterech młodych Malgaszow szybkim
krokiem wchodziło na ścieżkę i zbliżało się do nas. Uderzyło mnie, że dwóch z nich trzymało w
ręce dzidy zakończone żelaznym grotem, broń, jaką nosili da-
178
łeko na południu wyspy mężczyzni ze szczepu Antandroj. Tutaj tego zwyczaju nie było.
 Czy to Antandroje?  spytałem dziewczyny.
 Nie  zaprzeczyła ruchem głowy.
 Betsimisarakowie?
 Tak.
 A znasz ich?
 Nie. Pierwszy raz ich widzę.
 Czemu noszą te dzidy?  uśmiechnąłem się na tak wojownicze uzbrojenie.
Przybysze byli młodzi. Najstarszy z nich nie miał dwudziestu dwóch, trzech lat. Rzucało się w oczy
ich podniecenie. Niespokojnym wzrokiem szukali czegoś dokoła i oczywiście łatwo nas
dostrzegli. Mój widok spowodował wyrazne zmieszanie. Gdy pierwszy z nich mnie odkrył,
stanął jak wryty z wytrzeszczonymi oczyma i ostrzegł swych towarzyszy przerażonym głosem:
 Vazaha!
Wszyscy czterej gwałtownie cofnęli się o kilka kroków i rozważali, co czynić. Trudno im było
ukryć wzburzenie. Ich przestrach wydawał mi się śmieszny i dziwny. Nie było już na
Madagaskarze Malgaszow, którzy nie znaliby białych ludzi.
Po chwili przybysze coś postanowili i zbliżyli się do nas z grymasem na twarzach. Nie był to
szczery uśmiech.
 Uważaj, vazaho!  półgłosem ostrzegła mnie zatrwożona Velomody.  Oni są fałszywi!
Nie pozwoliłem im podejść bliżej niż na piętnaście kroków.
 Stójcie!  zawołałem.  Ani kroku bliżej. Czego chcecie? " r Nic  odpowiedział
najstarszy z nich.
Podczas gdy jego towarzysze zatrzymali się, on nie usłuchał mego wezwania i spokojnie kroczył
dalej. W garści dzierżył dzidę. Podniosłem strzelbę.
 Stój, bo strzelam!  wycedziłem twardym głosem.  Mam nabitą dubeltówkę.
Malgasz przystanął.
 To niepotrzebnie tak grozić  rzekł z wyrzutem w głosie.  � Kim wy jesteście?  spytałem.
 Mieszkańcami wsi po drugiej stronie rzeki.
179
 Jakiej wsi?
 Rantavatobe.
Była to wieś leżąca nieco powyżej Ambinanitela.
 On kłamie, vazaho! - szepnęła do mnie Velomody.  On stamtąd nie jest.
Aadna awantura! Nie rozumiałem do czego tych czterech przybyszów właściwie zmierzało i
dlaczego tak się przejęli ujrzawszy mnie. W każdym razie musiałem mieć się na baczności i jak
najszybciej wycofać z niewyraznej sytuacji. Mógłbym poprosić Ve-lomody, by im
wytłumaczyła, kim jestem. Lecz czy odniosłoby to pożądany skutek, jeśli to byli przestępcy?
Wtem od strony zatoki rozległy się głosy. Nadpływała druga łódka i na brzeg wysiadło kilku
nowych wioślarzy. Między tymi, z którymi rozmawiałem, a świeżo przybyłymi wywiązała się
krótka, ożywiona wymiana słów po malgasku.
 Uciekajmy!  szepnęła Velomody.  Oni chcą ciebie złapać. Teraz ich wielu...
Trzymając strzelbę w pogotowiu zamierzałem oddalić się. Spostrzegł to ów najbliższy Malgasz i
jakkolwiek nie ruszał się z miejsca, zawołał do mnie nakazującym głosem?
 Nie odchodz, vazaho!
 Pamiętaj  odrzekłem mu groznie  że mam w lufach dwa naboje. Dwóch najbliższych
położę trupem. Zanim inni nadążą doskoczyć, strzelba będzie ponownie nabita... Czego wy w
ogóle chcecie?!
Bez względu na wynik zajścia postanowiłem przeprowadzić swoje i odejść. Lecz wypadki
nastąpiły po sobie z tak błyskawiczną szybkością, że nie oddaliłem się nawet i dziesięciu
kroków.
Nowo przybyli biegnąc z daleka dokoła naszej grupy starali się odciąć mi odwrót. Nagle Velomody
wyskoczyła spod mego boku i popędziła w stronę tych, którzy zabiegali nas od tyłu. Czyżby to
jej zdrada?  przeszyła mnie idiotyczna myśl mniej bólem niż osłupieniem.
 Velomody!!!  krzyknąłem. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • themoon.htw.pl
  •  
     

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.