[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zza Morza, krasnoludowie mieszkali w grotach Nulukkizdinu. Wróciłem po swoją
własność, gdyż jestem ostatni ze szczepu.
 Nie będziesz się dłużej cieszył tym dziedzictwem  rzekł Hurin  bom
jest Hurin, syn Galdora, uwolniony z Angbandu, a moim synem był Turin Turam-
bar, którego z pewnością pamiętasz. On to zabił smoka Glaurunga, który w ruinę
obrócił zamek, teraz przez ciebie zajęty. I wiedz, że nie jest dla mnie tajemnicą,
kto zdradził i wydał w ręce nieprzyjaciół Smoczy Hełm z Dor-lominu.
Mim przerażony błagał Hurina, żeby zabrał wszystko, co zechce, lecz darował
mu życie. Hurin wszakże był głuchy na prośby krasnoluda i zabił go na miejscu,
przed drzwiami Nargothrondu.
Potem wszedł do tych okropnych podziemi, gdzie klejnoty Valinoru poniewie-
rały się na ziemi w ciemności i brudzie; lecz zapisano w kronikach, że gdy Hurin
po jakimś czasie wyszedł spośród ruin Nargothrondu i stanął znów pod otwartym
niebem, miał ze sobą tylko jedyny klejnot wybrany z całego ogromnego skarbu.
Powędrował stamtąd na wschód i doszedł nad Stawy Półmroku nad Wodospa-
dami Sirionu; tam otoczyli go elfowie strzegący zachodnich pograniczy Doriathu
i zaprowadzili przed oblicze Thingola, władcy Tysiąca Pieczar. Thingol patrzał na
214
niego ze zdumieniem i smutkiem, rozpoznając w posępnym starcu Hurina Tha-
liona, więznia Morgotha; pozdrowił go jednak uprzejmie i potraktował ze czcią.
Lecz Hurin zamiast odpowiedzieć królowi, wyciągnął spod płaszcza tę jedyną
rzecz, którą zabrał ze skarbca Nargothrondu, a był to Nauglamir, Naszyjnik Kra-
snoludów, wykuty niegdyś dla Finroda Felagunda przez mistrzów z Nogrodu i Be-
legostu, najsłynniejsze dzieło rąk krasnoludzkich za Dawnych Dni, które Finrod
cenił sobie ponad wszystkie klejnoty swojego skarbca. Ten naszyjnik cisnął Hurin
pod stopy Thingolowi, mówiąc ze wzburzeniem i goryczą:
 Przyjmij tę zapłatę za rzetelną opiekę nad moją żoną i moimi dziećmi.
To jest Nauglamir, sławny wśród elfów i ludzi, a pochodzi ten klejnot z ciem-
nych podziemi Nargothrondu, gdzie go zostawił twój krewniak Finrod, wyrusza-
jąc wraz z Berenem, synem Barahira, by wypełnić zadanie poruczone mu przez
Thingola z Doriathu.
Thingol spojrzał na drogocenny naszyjnik, poznał, że to jest sławny Naugla-
mir, i dobrze zrozumiał intencję Hurina, lecz z litości nad nim powściągnął gniew
i zniósł w milczeniu zniewagę. Przemówiła po chwili Meliana, odpowiadając tymi
słowy:
 Hurinie Thalionie, zauroczył cię Morgoth i chcąc czy nie chcąc widzisz
wszystkie sprawy jego oczyma, wypaczone przez jego złośliwość. Twój syn Tu-
rin przez długi czas przebywał w Menegroth otoczony miłością i szacunkiem jak
syn króla. Nie z woli Thingola ani mojej nie powrócił do Doriathu. Pózniej twoja
żona i córka znalazły tutaj schronienie i przyjęliśmy je z szacunkiem i życzli-
wością. Staraliśmy się wszelkimi sposobami odwieść Morwenę od wędrówki do
Nargothrondu. To głos Morgotha przemawia twoimi ustami, gdy obwiniasz swo-
ich przyjaciół.
Słuchając słów Meliany Hurin stał bez ruchu i długo patrzał w oczy królowej;
tu, w Menegroth, bronionym jeszcze Obręczą Meliany od ciemności Nieprzyja-
ciela, zrozumiał prawdziwe znaczenie tych wszystkich zdarzeń i nareszcie odczuł
w pełni gorycz nieszczęścia, które mu przeznaczył Morgoth Bauglir. Nie mówiąc
już nic o przeszłości, schylił się, podniósł Nauglamir sprzed tronu Thingola i po-
dając królowi rzekł:
 Przyjmij, panie, Naszyjnik Krasnoludów w darze od człowieka, który ni-
czego nie ma, i na pamiątkę po Hurinie z Dor-lominu. Los mój bowiem teraz się
dopełnił; a Morgoth osiągnął swój cel, lecz nie jestem już jego niewolnikiem.
Odwrócił się i opuścił stolicę Tysiąca Grot, a wszyscy rozstępowali się i cofali
na widok jego twarzy. Nikt nie próbował go zatrzymać i nikt nie wiedział, dokąd
odchodzi. Powiadano jednak, że Hurin nie mógł żyć dłużej straciwszy cel i chęć
życia i że w końcu rzucił się w głębinę zachodniego morza. Tak zginął najpotęż-
215
niejszy z wojowników, jakich wydało plemię śmiertelnych ludzi.
Po odejściu Hurina król Thingol długo siedział w milczeniu, wpatrując się
w bezcenny klejnot złożony na jego kolanach i przyszła mu do głowy myśl, że-
by naszyjnik przerobić, osadzając w nim Silmaril. Z biegiem lat bowiem klejnot
Feanora coraz bardziej przykuwał jego umysł i serce, tak że król nie mógł się za-
dowolić przechowywaniem go w najgłębszej skrytce skarbca, lecz pragnął mieć
go zawsze przy sobie, na jawie i we śnie.
W owych dniach krasnoludowie jeszcze podróżowali do Beleriandu i ze swo-
ich siedzib w górach Ered Lindon szli, przeprawiając się przez Gelion po Sarn
Athrad, Kamiennej Grobli, prastarą drogą do Doriathu; słynęli z wielkiej zręcz-
ności w obróbce metali i kamieni, a na dworze w Menegroth było ogromne zapo-
trzebowanie na tę ich sztukę. Teraz wszakże nie wędrowali w małych grupkach,
lecz gromadą i dobrze uzbrojeni przeciw niebezpieczeństwom czyhającym po-
między Arosem a Gelionem. W Menegroth dawano im na okres pobytu osobne
komnaty i kuznie. W owym czasie bawili właśnie w Doriath znakomici rzemieśl-
nicy z Nogrodu, król więc wezwał ich i oznajmił, że życzy sobie, aby przerobili
Nauglamir i oprawili w nim Silmaril, jeśli czują się dość pewni swego kunsztu
i podejmą się takiej pracy. Krasnoludowie ujrzeli dzieło swoich ojców i zachwy-
cili się świetlistym klejnotem Feanora tak, że zapłonęli żądzą zawładnięcia tymi
skarbami i zabrania ich do swoich dalekich górskich osiedli. Ukryli jednak te pla-
ny przed królem i przyjęli jego zlecenie.
Długo trwała robota, a Thingol często schodził sam do podziemnych kuzni
i przesiadywał wśród pracujących krasnoludów. Wreszcie jego życzenie zostało
spełnione, najpiękniejsze dzieła elfów i krasnoludów połączyły się w jedno, nie-
wypowiedzianie piękne, bo światło Silmarila oprawionego pośród innych drogich
kamieni odbijało się w nich i rozszczepiało na różne cudowne kolory. Thingol
był tego dnia sam, bez świty między krasnoludami; chciał wziąć do ręki gotowy
już naszyjnik i zapiąć jego klamrę na swojej szyi. Lecz wtedy krasnoludowie nie
pozwolili mu na to, mówiąc: [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • themoon.htw.pl
  •