[ Pobierz całość w formacie PDF ]
słomką dla Fiony, a nawet czerwona miska dla psa ustawiona na serwetce
stanowiły miły dla oka obraz.
Adam z półuśmiechem na twarzy słuchał szczebiotu córki. W dżinsach i
rozchylonej koszuli robił wrażenie człowieka zrelaksowanego i szczęśliwego.
Christy była zdumiona. Nigdy dotąd nie widziała go w takim stanie.
Powoli odwróciła wzrok, uśmiechnęła się do Fiony i usiadła.
No to jedzmy, dobrze? Rzuciła okiem na zegarek. Nie mogę zostać
zbyt długo. Mam w domu jeszcze dużo pracy.
Twarz dziewczynki posmutniała. Ale...
Nie martw się, kochanie uspokoił ją Adam, otwierając przenośną
chłodziarkę. Dziś wieczorem panna Blair jest w naszej niewoli.
Doktorze McCormack... Christy była oburzona.
To prawda, Christy odparł poważnie. Telefon i taksówka są daleko
stąd. Skoro musisz z nami zostać, postaraj się rozluznić i spędzić ten czas
przyjemnie.
Wbrew własnym oczekiwaniom było jej przyjemnie. Postanowiła
ograniczyć rozmowę z Adamem do absolutnie niezbędnego minimum, ale
szybko zorientowała się, że jej demonstracyjne zachowanie pozostanie nie
zauważone. Fiona mówiła za wszystkich.
Było widać, że poczuła się wreszcie bezpiecznie. Nakładała im na talerze
i zapraszała do jedzenia, beształa za to, że nie chcieli kolejnej dokładki i
podobnie zachęcała oraz karciła psa. Po posiłku zajęła się kopaniem w piasku, a
potem chciała popływać.
Christy nie mogła się kąpać z powodu braku kostiumu. Usiadła na brzegu,
ze śpiącym psem na kolanach i przyglądała się zabawie w wodzie. Adam
położył córeczkę na swoich piersiach i udawał łódkę. Był pełen energii i
wydawało się, że całkowicie przezwyciężył śmiertelne zmęczenie sprzed paru
godzin. Wzruszył ją ten widok i zezłościła się na siebie. Nie mogła przecież
nadal go kochać. Nie powinna...
W końcu ociekające wodą, szczęśliwe dziecko wyszło na brzeg. Christy
osuszyła ją ręcznikiem i owinęła drugim, suchym. Fiona przytuliła się do niej z
ufnością. Siedziały obserwując pływającego od załomu do załomu rzeki Adama,
aż wreszcie dziewczynka zasnęła.
To jest jak narkotyk, pomyślała z goryczą Christy, głaszcząc pełną
loczków główkę. Ciepłe, drobne ciało w jej objęciach i widok Adama... Gdyby
był wolny pięć lat temu, to maleństwo mogłoby być jej częścią...
Nagle zobaczyła przed sobą Adama, wycierającego ręcznikiem
muskularne ciało i patrzącego na nią z miłością... Ze zdumienia wstrzymała
oddech. Wyraz jego twarzy nie budził najmniejszej wątpliwości, jak również
fakt, że jego uczucia nie dotyczyły tylko Fiony...
Adamie, muszę wracać do domu powiedziała niepewnie, lekko
odsuwając śpiącego szczeniaka i próbując wstać.
Nie. Uklęknął przy niej i przytrzymał za ręce. Muszę z tobą
porozmawiać. Po to cię tu sprowadziłem.
Sprowadziła mnie Fiona poprawiła cierpko. Inaczej by mnie tu nie
było.
Wiem. Uśmiechnął się ponuro. Dobrze o tym wiem. Wstał,
dosuszył się i włożył koszulę. Potem usiadł przy córce.
Kobieta i mężczyzna ze śpiącym pośrodku dzieckiem i psem... Musimy
tworzyć sielski obrazek, przemknęła jej myśl, którą natychmiast odepchnęła od
siebie ze złością. Po tym, co Adam zrobił, było to po prostu niemożliwe...
Christy, chcę ci opowiedzieć pewną historię.
Nie chcę tego słuchać.
Wiem powtórzył zawziętym tonem ale muszę ci to powiedzieć i nie
wyjedziemy stąd, dopóki mnie nie wysłuchasz. Westchnął.
Spojrzał na płynącą powoli rzekę i wpatrywał się w nią niewidzącym
wzrokiem. Myślą wrócił do koszmaru, jakim był koniec jego małżeństwa...
Kochałem Sarę. Jego słowa zawisły w gęstniejącym mroku. Z trudem
znalazł kolejne. To były inne uczucia, niż żywię do ciebie, Christy, ale tym
niemniej to była miłość. Sara miała trudne życie. Ojciec zmarł, kiedy była
dzieckiem, a matka była osobą zimną i cynicznie ambitną. Sara studiowała
prawo, choć tego nie znosiła. Pobraliśmy się po półrocznej znajomości. Jej
matka była przerażona. Poślubienie początkującego lekarza bez koneksji
rodzinnych było dla niej szczytem szaleństwa. Oświadczyła Sarze, że odezwie
się do niej dopiero po naszym rozwodzie.
Szczeniak warknął cichutko przez sen i Fiona poruszyła się. Poza tym
panowała kompletna cisza.
Nie zauważyłem, by Sara przejmowała się postawą matki ciągnął
cicho. Liczyło się tylko to, że jesteśmy razem. I wtedy zachorowała... Głos
mu się załamał. Próbowałem już opisać ci te parę lat. To było piekło. Patrzeć,
jak ktoś, kogo się kocha, staje się stopniowo zupełnie kimś innym... To
najgorsze męki piekielne, jakie mogę sobie wyobrazić. Niewiele brakowało,
żebym sam oszalał. Gdyby nie przyjaciele, tacy jak Richard, pewno by do tego
doszło.
Podniósł kamień i wrzucił do rzeki. Potem wrzucił następny i jeszcze
jeden.
Podczas jednego z okresów leczenia, kiedy czuła się lepiej,
skontaktowała się z matką. Helen przekonała ją, żeby złożyła pozew
rozwodowy. Skrzywił się z rozgoryczeniem. To były trudne chwile. Właśnie
wtedy Richard zabrał mnie do waszego domu twierdząc, że domowe obiady i
wysypianie się przez tydzień zdziałają cuda. I wtedy ty pojawiłaś się w moim
życiu...
Adamie, nie chcę...
Nie przerywaj, Christy uciął zdecydowanym tonem. Wysłuchasz
wszystkiego, czy chcesz tego czy nie. Kolejny kamień wpadł do wody. Nie
potrafię opisać, co wówczas czułem. Może ty wiesz. Sądzę, że też wyczuwałaś
przebiegające między nami prądy. Ale przede mną otworzyły się wtedy drzwi,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]