[ Pobierz całość w formacie PDF ]
myślała Ryan, rozważając sposoby i konsekwencje
162 Kristin Hardy
wcześniejszego powrotu do domu. Cade był na nogach;
słyszała, że kręci się po pokoju, kiedy brała prysznic
i ubierała się. Odetchnęła głęboko i weszła do salonu, skąd
dobiegał kuszący aromat kawy.
Dzień dobry powitał ją Cade, stojący przy kuchen-
nym blacie z dzbankiem w ręku. Dobrze spałaś?
Jak dziecko mruknęła. A ty?
Nigdy nie spałem lepiej zełgał.
Weszła do kuchenki, starając się trzymać z dala od
Cade a.
Zostało jeszcze trochę kawy?
Proszę, poczęstuj się. Cade wskazał gestem dzba-
nek, ale nie ruszył się o krok, stał jej na drodze, a kiedy
Ryan otarła się o niego łokciem i drgnęła, uśmiechnął się.
Czy zgodziłabyś się na powrót do domu już dzisiaj,
zaraz po zakończeniu konferencji? Muszę być jutro rano
w Bostonie. Pociągnął łyk kawy ze swego kubka.
Konferencja ma się skończyć o wpół do siódmej. Na
dziesiątą możemy być w domu.
Właściwie myślałam o tym, żeby wrócić do domu
samolotem z LaGuardii.
Uciekasz? Uśmiechnął się kpiąco. Tchórz.
To nie ma z tobą nic wspólnego zawołała pośpiesz-
nie. Niech mnie licho, jeśli nie ma, pomyślała w duchu,
a Cade uniósł brew, jakby powiedziała to na głos. Tak
będzie lepiej. Jutro nie ma w planie nic takiego, na czym
by mi szczególnie zależało.
I absolutnie nie chciała spędzić kolejnej nocy z Ca-
de em. Wytrzymałość ludzka ma pewne granice, a Ryan
przestała ufać samej sobie.
To rozstrzyga sprawę. Spakujemy rzeczy i spot-
kamy się w holu o siódmej. Dzięki temu załapiemy się
tylko na końcówkę wieczornych korków. Cade po-
chwycił sceptyczne spojrzenie dziewczyny. Daj spokój.
Sekretny kochanek 163
To tylko trzy godziny. Tyle samo czasu zajmie ci dojazd
na lotnisko, oczywiście zakładając, że uda ci się w ostat-
niej chwili dostać bilet na samolot. Jeśli wezmiesz się
w karby, na pewno zdołasz nad sobą zapanować i nie
rzucisz się na mnie.
Ryan nie była w stanie powstrzymać się od śmiechu.
Wiesz, chyba zdołam się opanować.
Wolałbym, żebyś miała pewność. Nie chciałbym,
żeby ludzie uznali, że jestem łatwy.
Zanim zdążyła zareagować, musnął jej wargi lekkim
pocałunkiem i zniknął w swej sypialni, żeby zająć się
pakowaniem.
Rozdział jedenasty
Ryan powinna chyba być zadowolona, że może
wyjechać na trzy dni i po powrocie stwierdzić, że
w pracy nic się nie zmieniło, kiedy jednak weszła do
biura Beckman Markham, poczuła się tym przytłoczo-
na. Gdyby była osobą innego pokroju, pewnie zrobiłaby
sobie wagary, bo nie spodziewano się jej powrotu do
poniedziałku. Nikt by się o niczym nie dowiedział,
a ona zyskałaby dodatkowy dzień, żeby wyrzucić
z myśli Cade a Douglasa.
Niestety, została wychowana w uczciwości i dlatego
w ten piękny piątkowy poranek udała się do pracy. Słaba
nadzieja, że zdoła wślizgnąć się do swego pokoju niezau-
ważona, prysła jak bańka mydlana, kiedy spostrzegła
stojącego przy biurku Mony Barry ego z plikiem akt
w serdelkowatych palcach.
Ryan, co ty tu robisz? zawołała na jej widok Mona
z wyrazną ulgą i entuzjazmem. Myślałam, że wracasz
dopiero w poniedziałek.
Sekretny kochanek 165
Tak. Barry spojrzał nad nią znad sterty akt.
Uciekłaś przed zakończeniem?
Nic z dzisiejszych wykładów nie wydawało mi się
interesujące, więc uznałam, że spokojnie mogę wrócić.
Zyskam dzięki temu czas na przygotowanie nowego
kursu. Zabrała swoją pocztę i ruszyła w stronę biura.
Hej, skoro już mowa o wykładach, to Cade Douglas
dzwonił dziś rano zawołał Barry.
Ryan odwróciła się do niego ze zmarszczonym czołem.
Czego chciał?
Chciał sobie przegrać twoje wykłady. Mówił coś
o wykorzystaniu taśm wideo w sieci.
Chce moich nagrań? zapytała słabym głosem.
Dlaczego?
Bo uważa, że w sali wykładowej jesteś jak dynamit.
Barry wzruszył ramionami. Wiem tylko, że dostanie
od nas wszystko, o co poprosi.
Rany, to mój telefon zawołała Ryan, słysząc
dobiegający zza drzwi jej gabinetu natarczywy dzwonek.
Wpadła do pokoju i spojrzała na okienko, w którym
wyświetlało się nazwisko rozmówcy. Dzwonił Cade.
Skrzywiła się i podniosła słuchawkę.
Taśmy wideo? powiedziała bez powitania. Już
zostały nagrane, z innym instruktorem.
Nie chcę innego instruktora. Chcę ciebie.
Nie chcę, żeby mnie ktoś nagrywał. Obecność kame-
ry będzie rozpraszać studentów.
Będziemy nagrywać bez studentów. Potrzebujemy
tych nagrań jako zabezpieczenia na przyszłość, na wypa-
dek, gdybyś odeszła, pamiętasz? Skorzystamy z sali
wykładowej Beckman Markham. Mona twierdzi, że bę-
dzie ci odpowiadał przyszły poniedziałek, więc na ten
dzień ściągnę ekipę wideo.
Przez chwilę Ryan milczała.
166 Kristin Hardy
Obiecaj, że nie będzie cię podczas nagrań.
Za skarby świata bym tego nie przegapił.
Ryan siedziała przy komputerze w T-shircie i dżinsach
i zaczynała nową książkę. Bohaterowie już zrodzili się
w jej głowie. Spotkali się, przeskoczyła między nimi iskra
i Ryan właśnie doszła do opisu ich pierwszego pocałunku.
Niestety, ta scena sprawiła, że zapragnęła Cade a.
Dobiegająca z odtwarzacza muzyka miała posłużyć za
ekwiwalent gorącego seksu, który omal nie przydarzył się
jej minionej nocy. Nie była tylko pewna, czy fakt, że to
niego nie doszło, powinien stanowić powód do gratulacji.
Dzwonek u drzwi wyrywał ją z zamyślenia. Ryan
spojrzała na zegarek, uśmiechnęła się i niemal zbiegła po
schodach.
Hasło zawołała.
Sam Adams? odparła Becka, trzymająca w ręku
opakowanie z sześcioma butelkami piwa.
Na początek wystarczy. Ryan uśmiechnęła się,
szeroko otworzyła drzwi i odsunęła się na bok. Wejdz.
Wypożyczyłam ,,Pearl Harbour . Potrzebna nam jeszcze
tylko pizza.
A ja myślałam, że miłość odebrała ci apetyt stwier-
dziła Becka, kiedy już wspięła się po schodach do miesz-
kania Ryan, postawiła piwo na kuchennym blacie i od-
łożyła torebkę.
Nie jestem zakochana oświadczyła szybko Ryan.
Zbyt szybko.
Tak, jasne. Becka zdjęła żakiet i poszła do salonu,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]