[ Pobierz całość w formacie PDF ]

się nie odezwał. To znaczy, że nie jest mu potrzebna. Wrócił do swojego
świata. Daremnie próbowała wymazać z pamięci obraz Susan,
pieszczotliwie gładzącej go po policzku. Miał to być niewinny gest, ale oczy
ją zdradziły: była nim zafascynowana.
RS
79
A teraz oboje cierpieli. Rozpacz i dojmujące poczucie utraty kogoś
bliskiego. Współczuła im serdecznie.
Powoli przechadzała się po parku. Dzieci bawiły się na placu zabaw,
nieokiełznane, jak wulkany energii, a młode mamy troskliwie przyglądały
się rozbawionym pociechom. Na trawie leżała zakochana para i trzymając
się za ręce, obserwowała latawiec żeglujący po błękitnym niebie.
W co ja się wpakowałam? - zamyśliła się. Całe szczęście, że do niczego
nie doszło. Ciekawe, co teraz będzie z jej pracą? Po śmierci sir Davida wiele
może się zmienić. Na pewno Drew przejmie obowiązki zmarłego ojca.
Może się okazać, że teraz będzie zmuszona pracować dla kogoś innego.
Wróciła ze spaceru do domu, wzięła prysznic, umyła głowę i przebrała
się. Włożyła cienką bluzeczkę z białego jedwabiu i ulubioną powiewną
spódniczkę w kwiatowy wzór. Od dwóch dni nie rozmawiała z Lisą. Może
powinna do niej zadzwonić? Wszyscy spekulowali na temat konsekwencji,
jakie pociągnie za sobą nieoczekiwana śmierć sir Davida. Co stanie się z
jego olbrzymim majątkiem? Młoda wdowa jest zabezpieczona, ale głównym
spadkobiercą jest syn. Jakąś część dostanie siostra Drew, choć z tego, co
wiadomo, jej mąż pochodzi z bogatej, arystokratycznej rodziny.
Wzięła książkę i spróbowała zająć myśli lekturą. Zapadał zmierzch, gdy
wydało się jej, że przed dom podjechał samochód. Podeszła do okna.
Wyjrzała przez roletę i naraz serce zabiło jej jak szalone. Drew. Zamykał
drzwi jaguara. Nie zastanawiając się ani przez moment, podbiegła do drzwi
i otworzyła je na oścież.
- Drew!
Pochwycił ją w ramiona, a ona przytuliła się do niego mocno, bez słów
wyrażając żal i współczucie.
Zmienił się. Zniknęła dawna witalność i rozpierająca go energia, twarz
miał ściągniętą powagą i smutkiem.
- Cześć, Drew - odezwała się pierwsza, cofając się, by zajrzeć mu w
oczy. Przez chwilę patrzyli na siebie.
- Evie, jak dobrze, że jesteś.
Spontanicznie wzięła go za rękę i pociągnęła do środka.
- Wejdz. Może coś ci zrobić? Chcesz czegoś?
- Może trochę czułej troski. - Uśmiechnął się lekko. - Evie, brakowało mi
ciebie - dodał nieoczekiwanie.
- Mnie ciebie też - odrzekła, przepełniona troską o niego.
RS
80
- Stale o tobie myślałam, nie mogłam przestać. A jak zniosła to Susan? -
zapytała ze szczerym współczuciem.
- Jest zdruzgotana. Zresztą nie ma się czemu dziwić. Minie trochę czasu,
nim to wszystko do niej dotrze. Usiądz koło mnie - poprosił, pociągając ją
na kanapę.
Patrzył tak, że krew popłynęła szybciej w jej żyłach. Pochylił się i ukrył
twarz na jej piersi.
- Evie.
Nigdy dotąd nie doświadczyła tak przejmującego poczucia bliskości. A
już czuła się przez niego porzucona.
- Chciałem przyjść dużo wcześniej, ale nie wyobrażasz sobie, ile naraz na
mnie spadło - powiedział. - Ojciec prowadził jednocześnie mnóstwo
różnych spraw; miną miesiące, nim się w to wszystko wciągnę. Może nawet
lata. Susan jest w fatalnym stanie. Z półsłówek domyślam się, że się
pokłócili, ale ona milczy na ten temat.
- Nie podejrzewasz, o co poszło?
- Wiem tylko, że ojciec był spięty, pochłonięty własnymi myślami.
Miałem wrażenie, że nie słucha, co do niego mówię.
- Może już wtedy czuł się zle - podsunęła z niepokojem.
- Bóg jeden wie. - Miał niewidzący wzrok, jakby przeniósł się myślą w
przeszłość. - Zresztą nasz geolog miał podobne spostrzeżenia. Ojca coś
dręczyło. Już się nie dowiemy, o co chodziło.
- Drew, ogromnie ci współczuję.
- Nie odtrącaj mnie - poprosił. - Evie, to chyba nie dzieje się naprawdę?
To tylko sen.
- Tak zwykle się odbiera nagłą śmierć - powiedziała, myśląc o swojej
mamie. Dobrze rozumiała, co on teraz przeżywa.
- Evie, co z tobą? - Dopiero teraz zauważył jej smutek.
- Martwiłam się o ciebie.
- Evie, kocham cię, naprawdę.
- Ci...! - Położyła palec na jego ustach. - Sam nie wiesz, co mówisz.
- Nigdy w życiu nie byłem czegoś tak pewien - zapewnił z mocą. - Chyba
zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Już wtedy zabrakło mi
słów. Po prostu oniemiałem na twój widok. Jakbym ujrzał dzieło sztuki,
piękny obraz. I muszę poznać cię bliżej. Przepełniły ją mieszane uczucia,
jednocześnie lęk i obezwładniająca radość.
RS
81
- Drew, przecież znamy się tak krótko. Boję się.
- Wiem - odrzekł spokojnie. - Zrobię wszystko, by cię nie spłoszyć, byś
czuła się bezpieczna. Evie, ty też jesteś we mnie zakochana.
- Ja? - uśmiechnęła się.
- Tak, i wiesz o tym. Masz podkrążone oczy. Czy to przypadkiem nie z
mojego powodu?
- Wyłącznie z twojego - przyznała i nieoczekiwanie dotknęła ustami
dłoni, którą gładził jej policzek. - Już myślałam, że w ogóle się do mnie nie
odezwiesz.
- Naprawdę tak myślałaś? - zdumiał się.
- Teraz to już bez znaczenia - powiedziała miękko i podniosła się, by [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • themoon.htw.pl
  •