[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Devin roześmiała się cicho i pocałowała go delikatnie w ucho. A on objął ją mocno
i przywarł do niej całym ciałem, czując nowy przypływ pożądania.
Siedzieli w pokoju śniadaniowym przylegającym do wielkiej kuchni na parterze
rezydencji. Wokół nich krzątały się dwie pokojówki. Devin starannie unikała wzroku
Lucasa, udając, że obserwuje poczynania siedzącej na dziecinnym krzesełku Amelii i
podsuwając jej co chwilę nową łyżeczkę kaszki. On zaś w milczeniu skończył jeść omlet
i pił drugą filiżankę kawy.
- Czy masz już dosyć, kochanie? - spytała Devin, przerywając krępującą ciszę.
Dziewczynka kiwnęła głową i sięgnęła po stojącą na stole buteleczkę z sokiem.
- Czy na tym polega twój plan? - spytał matowym głosem Lucas.
Devin rozejrzała się i stwierdziła, że w pokoju śniadaniowym nie ma nikogo
oprócz nich.
- O co ci chodzi?
- Czy będziemy udawać, że nic się nie wydarzyło?
Przypomniała sobie jeszcze raz szczegóły ubiegłej nocy i poczuła, że się czerwieni.
Pod wpływem ekstazy pozbyła się wszelkich zahamowań i ujawniła po raz pierwszy w
życiu wyuzdaną stronę swojej natury.
O Boże, pomyślała nerwowo. Chyba strasznie głośno krzyczałam. Co on musiał
sobie o mnie pomyśleć?
- Popatrz na mnie - poprosił Lucas. - Nie masz się czego wstydzić. Jesteśmy
dorośli i mamy prawo robić, co chcemy.
- W takim razie wolałabym o tym nie rozmawiać.
- W porządku, jak sobie życzysz. Chciałem tylko sprawdzić, czy dobrze się
czujesz.
- Znakomicie. Doskonale. I mam na dzisiejszy dzień bardzo ambitne plany.
Musi wyruszyć na zakupy, bo Amelii kończy się zapas pieluszek, a w czasie
poobiedniej drzemki powinna popracować nad książką.
- Nadal nie udało nam się porozmawiać o tym, co knuje Steve - przypomniał jej
Lucas. - Ani o doborze niani.
- Przypominam ci, że ja też mam własne życie. Nie mogę go stale
podporządkowywać twoim kaprysom.
- Mnie chodzi tylko o dobro Amelii.
- Mnie też.
- A więc przynajmniej w tym jesteśmy zgodni.
- Bardzo wątpię, czy jesteśmy zgodni w jakiejkolwiek sprawie - mruknęła Devin, a
on spojrzał na nią w taki sposób, że poczuła dreszcz lęku.
- Wczoraj wieczorem miałem wrażenie, że jednak coś nas łączy.
- Już cię prosiłam, żebyśmy nie rozmawiali o wczorajszym wieczorze.
- Miałem na myśli tylko to, że oboje pogodziliśmy się z rzeczywistością.
Nie wiedziała, jak zareagować. W jej myślach panował chaos. Wspominała
minioną noc z radością i wzruszeniem. Marzyła o ponownym zbliżeniu z tym cudownym
mężczyzną, ale z drugiej strony zdawała sobie sprawę, że musi z nim walczyć w obronie
interesów Amelii.
Pokojówka weszła do jadalni i zaczęła sprzątać zastawę. Lucas zniżył głos i
pochylił się w stronę Devin.
- Naprawdę musimy porozmawiać, ustalić wspólne stanowisko. Tylko w ten
sposób możemy udaremnić knowania Steve'a.
- Nie teraz - oznajmiła Devin, kręcąc głową.
Chciała spędzić jakiś czas w samotności, rozważyć sytuację i poukładać ją sobie w
głowie.
- Więc kiedy?
- Nie wiem... Może jutro?
- Devin...
- Nie przypieraj mnie do muru! - powiedziała, wstając i ruszając w kierunku drzwi.
- Potrzebuję trochę czasu.
ROZDZIAŁ SIÓDMY
Lucas zastał Steve'a w jego gabinecie położonym na piętnastym piętrze budynku
Pacific Robotics. Było południe, więc przez wielkie szyby ultranowoczesnego wnętrza
sączyły się promienie słońca.
Biurko było wykonane z białego plastiku i miało przezroczysty blat, który kojarzył
się Lucasowi z dziecinną zabawką. Równie nowoczesny był biały fotel, przykryty białą
poduszką. Na półkach stała kolekcja szklanych figurek, za którą jej posiadacz musiał
zapłacić fortunę. Jedynym kolorowym przedmiotem był wiszący na ścianie abstrakcyjny
obraz.
- Cześć, Lucas - mruknął z fałszywym uśmiechem Steve, obracając się z fotelem w
[ Pobierz całość w formacie PDF ]